Dworzec PKS w Olkuszu lata świetności miał w PRL-u? Wstyd dla miasta

1–2 minut

Jest bar, ale zamknięty. Są wiaty, ale na głowę sypie się z nich łuszcząca się farba. Jest chodnik, ale krzywy. Jest oświetlenie, ale słup ma dziurę. Działa tu szewc i elektryczna tablica z rozkładem jazdy. Tylko ona wskazuje, że jesteśmy w XXI wieku – nie ujmując nic szewcowi.

Ten dworzec czasy świetności miał w czasach PRL. Od tego czasu chyba nawet nikt nie zainwestował tu w farbę, która łuszczy się płatami. Płyty chodnikowe próbują stanąć na sztorc, a rdza opanowała wszystkie metalowe elementy konstrukcji od dołu po dach wiat.

Czy tak powinien wyglądać dworzec autobusowy w średniej wielkości małopolskim miasteczku?

Dawniej dworzec PKS w Olkuszu tętnił życiem. Stąd odjeżdżały autobusy nie tylko lokalne, ale także do Krakowa, Zakopanego, a nawet nad morze. W budynku, który spłonął prawie cztery lata temu, znajdowały się kasy biletowe, toalety oraz poczekalnia dla podróżnych.

Dziś również nie brakuje tu podróżnych – stąd odjeżdżają miejskie autobusy i busy do okolicznych miejscowości. Komfort oczekiwania na kurs? Żaden.

Plac należy do miasta. Miasto twierdzi jednak, że pieniędzy na remont nie ma. Zapowiada starania o środki zewnętrzne. Tylko czy rzeczywiście coś z tego będzie?

Pobliskie perony kolejowe wyglądają przy nim jak inny świat. Niedługo również budynek dworca kolejowego ma wypięknieć.

A Wy co sądzicie? Dworzec powinien zostać wyremontowany z miejskiego budżetu, czy czekać na zewnętrzne dofinansowanie? A może macie własne pomysły, jak powinien wyglądać dworzec w Olkuszu?