Spękane mury, wybite szyby i drzwi zamknięte kłódką – co ciekawe niedawno wymienioną. Kościółek na Tłukience w Bukownie od lat niszczeje i coraz wyraźniej chyli się ku upadkowi. A jednak wciąż się trzyma. Co ciekawe, decyzję o jego wyburzeniu podjęto już w latach 90. XX wieku. Do dziś jednak nie została zrealizowana.
Kaplica św. Barbary powstała około 1870 roku, tuż obok nieistniejącego już szybu kopalni rud cynku i ołowiu „Ulisses”. Niewielki, jednonawowy budynek z kamienia i cegły przez dziesięciolecia był ważnym miejscem dla mieszkańców. Odbywały się tu nabożeństwa, śluby, komunie i inne uroczystości.
Problem pojawił się wraz z rozwojem górnictwa. Ziemia pod kaplicą była intensywnie przekształcana przez podziemne roboty, a już w latach 50. na murach zaczęły pojawiać się pęknięcia. Z czasem sytuacja robiła się coraz poważniejsza. Budynek drżał w posadach, a nabożeństwa przenoszono do prywatnych domów, a później nawet do namiotu ustawionego na cmentarzu.
Ostatecznie kaplica przestała pełnić funkcje religijne, a w latach 90. zdecydowano o jej rozbiórce. Zaczęto wywozić sprzęt.
Dziś kościółek stoi pusty i coraz bardziej niszczeje. Jego mury pamiętają jednak czasy, gdy górnicze życie Tłukienki i religijne życie mieszkańców były ze sobą mocno związane.









