Przypominamy największe zbrodnie powiatu olkuskiego. Tym razem wracamy do jednej z najbardziej wstrząsających historii, jakie wydarzyły się w Kluczach. O sprawie opowiadał niedawno były policjant Dariusz Nowak na swoim kanale „Kryminalny Patrol”.
Był 16 listopada 1991 roku. Dwie seniorki, Krystyna i Wacława, spacerowały po osiedlu w Kluczach. Jedna z kobiet zgubiła klucze do domu, więc obie zawróciły, żeby ich poszukać. W pewnym momencie zauważyły dwa samochody. Mężczyźni wysiedli z nich, otworzyli bagażnik i wyciągnęli coś, co z daleka wyglądało jak ludzkie ciało.
Kobiety schowały się za drzewem i obserwowały, co dzieje się dalej. Mężczyźni otworzyli studzienkę kanalizacyjną i wrzucili do niej zwłoki. Następnie szybko odjechali. Krystyna rozpoznała jednego z nich. Był to były uczeń szkoły, w której przez lata pracowała jako woźna. Drugiego mężczyznę również znała z widzenia.
Kobiety jednak nikomu o tym nie powiedziały. Jak relacjonuje Dariusz Nowak, zawarły między sobą pakt milczenia, obawiając się o siebie i swoje rodziny.
Dwa dni później zatkana studzienka zainteresowała pracowników zakładu oczyszczania miasta. Po otwarciu włazu odkryto zwłoki młodej kobiety.
Na miejsce wezwano Janusza, dowódcę straży przemysłowej, który mieszkał w pobliżu. Mężczyzna od dwóch dni szukał swojej zaginionej córki. Kiedy zobaczył ciało, od razu je rozpoznał. Była to jego 19-letnia córka Ilona.
Dziewczyna miała przed sobą całe życie. Uczyła się w liceum w Olkuszu, rozpoczęła studium nauczycielskie i marzyła o pracy z dziećmi. Chciała też w przyszłości założyć rodzinę i mieć własne dzieci. Sekcja zwłok wykazała, że została uduszona. Co więcej, Ilona była w trzecim miesiącu ciąży.
Śledczy ustalili, że dziewczyna spotykała się z 20-letnim Adamem, mieszkańcem okolicy. Mężczyzna zaprzeczał, by miał związek ze śmiercią Ilony. Przeprowadzono m.in. badanie wariografem i mimo, że biegły stwierdził, że mężczyzna „miał związek z zabójstwem” po sześciu miesiącach śledztwo umorzono.
Sprawa mogła na zawsze pozostać nierozwiązana. Adam wyprowadził się z rodzicami na Śląsk. Studiował, założył rodzinę, a później jego życie prywatne zaczęło się rozpadać.
W 2007 roku zaginęła jego była żona Alicja. Według ustaleń przedstawianych przez Dariusza Nowaka, po rozwodzie Adam miał zabić kobietę, a jej ciało ukryć w walizce. Przez długi czas utrzymywał, że nie wie, gdzie jest jego była żona. Sprawa utknęła jednak bez jednoznacznych dowodów.
Przełom nastąpił w 2009 roku. Na policję zgłosiła się Anna, ówczesna partnerka Adama. Kobieta twierdziła, że mężczyzna przyznał jej się do zabójstwa Alicji, a jednocześnie miał jej grozić śmiercią.
Później Adam sam dostarczył śledczym kolejnych informacji. W areszcie opowiedział współwięźniowi o zabójstwie i wskazał miejsce ukrycia karty bankomatowej Alicji. Więzień zamiast wykonać zleconą wypłatę poszedł na policję.
I wtedy na jaw zaczęły wychodzić kolejne elementy historii. Podczas procesu sprawę w telewizji śledziła Krystyna – jedna z kobiet, które 20 lat wcześniej widziały wrzucanie ciała do studzienki w Kluczach. Po tylu latach zdecydowała się mówić. Motywem zabójstwa było niechciane ojcostwo.
Nie zdążyła jednak przekazać wszystkiego. 68-letnia Krystyna zmarła na raka kilka dni przed złożeniem zeznań dotyczących tożsamości drugiego mężczyzny, który pomagał Adamowi ukryć ciało Ilony.
Tajemnicę zabrała więc ze sobą do grobu. Do dziś pozostaje pytanie: kim był drugi mężczyzna i czy nadal mieszka gdzieś w okolicy?

