Najpierw widać wysoki betonowy mur. Gdy przez wyrwę w nim wejdzie się dalej, można zobaczyć wysokie słupy, wielometrowej wysokości tarasy, betonowe podmurówki i kolejne słupy – tym razem niskie, za to ustawione w dużej liczbie. Cały teren poprzerastany jest krzewami i wysokimi drzewami.
Kiedyś w tym miejscu słychać było huk. Przez niecki z dużą prędkością przepływała woda, wokół kręciło się wielu ludzi, a na teren zakładu wjeżdżały kolejne wagony.
Na granicy Starego Olkusza i Pomorzan znajdują się pozostałości po dawnej płuczce galmanu „Józef”. Obiekt powstał z inicjatywy Towarzystwa Franko-Rosyjskiego w 1896 roku. Zwożono tu bogate w galman okruchy skał z pobliskich kopalni „Ulisses” i „Bolesław”. Aby sprawnie przewozić urobek, doprowadzono tu kolejkę wąskotorową.
Do płukania bogatego w cynk i ołów galmanu wykorzystywano strumień wypływający ze zboczy Pomorskiej Góry. Szlamy popłuczkowe wylewano do osadników flotacyjnych, których ślady nadal widać w pobliżu.
Płuczka funkcjonowała do 1931 roku, kiedy z uwagi na nieopłacalność wydobycia zatopiono kopalnie „Ulisses” i „Bolesław”.
Zabudowania rozebrano dopiero w latach 50. ubiegłego wieku. Dziś w lesie pozostały jedynie tajemnicze betonowe konstrukcje – ślady po czasach, gdy w tym miejscu tętniło przemysłowe życie.








